Kiedy nasz czworonożny przyjaciel nadaje z prędkością światła w stronę ogrodu, zamiast radośnie aportować piłkę, coś zdecydowanie jest nie tak. Biegunka u psa to temat, którego żaden właściciel nie chce zgłębiać – przynajmniej nie praktycznie. Ale spokojnie, bez paniki! Zadaniem tego artykułu jest rozwiać Twoje (i Twojego pupila) wątpliwości, uratować dywan przed zagładą i podpowiedzieć, kiedy trzeba działać szybko, a kiedy wystarczy odrobina psiej miłości i odpowiednia dieta.
Dlaczego pies ma rozwolnienie? Oto potencjalni winowajcy
Tak jak u ludzi, biegunka u psa nie bierze się znikąd. Może to być coś, co zjadł podczas spaceru – przypadkowy hot-dog, trawka z niespodzianką czy tajemniczy przedmiot z głębi kuchennego regału. Ale to nie wszystko. Przyczyny mogą być równie złożone jak menu degustacyjne w pięciogwiazdkowej restauracji. Stres związany z przeprowadzką, zmiana karmy, infekcje wirusowe i bakteryjne, pasożyty, nietolerancje pokarmowe, choroby wątroby i trzustki – wszystko to może zakończyć się awaryjnym wypadem do ogrodu (lub, co gorsza, na dywan).
Kiedy to tylko incydent, a kiedy problem?
Jednorazowa biegunka niekoniecznie musi być powodem do paniki – pies też czasem może mieć „zły dzień żołądkowy”, szczególnie jeśli znalazł na spacerze coś, co zaintrygowało jego nos, ale niekoniecznie trafiło w jego układ trawienny. Jednakże jeśli rozwolnienie utrzymuje się dłużej niż 24–48 godzin, pojawia się krew, wymioty, apatia lub objawy odwodnienia – czas zadzwonić do weterynarza. Tak, nawet jeśli pies spojrzy na Ciebie tym spojrzeniem, które mówi: Przysięgam, to już się nie powtórzy.
Wizyta u weterynarza – nie taki diabeł straszny
Lekarz weterynarii może zalecić badania kału, morfologię, USG lub testy na pasożyty. W zależności od wyniku, leczenie może obejmować antybiotyki, środki przeciwpasożytnicze, leki osłaniające przewód pokarmowy, a nawet kroplówki rehydratacyjne. Profesjonalna diagnoza to podstawa, kiedy nie wiemy, czy pies po prostu przesadził z „trawnikową degustacją”, czy może to coś bardziej poważnego.
Domowe sposoby na psie problemy z brzuszkiem
Kiedy biegunka u psa nie wygląda groźnie, a pupil zachowuje normalną energię i apetyt, można spróbować domowych metod. Pierwszy krok? 12–24-godzinna głodówka (ale nie dla opiekuna, spokojnie – ciastko możesz zjeść). To pozwala wyciszyć rozdrażniony układ pokarmowy. Po tym czasie można wprowadzić lekkostrawną dietę: gotowany ryż z kurczakiem bez przypraw, puree z dyni czy gotowana marchewka świetnie się tu sprawdzają. Mała porcja, kilka razy dziennie – pies będzie zadowolony, a dywan – bezpieczny.
Dieta na ratunek – co dawać, a czego unikać?
Gdy już sytuacja się unormuje, warto przemyśleć na nowo codzienną dietę pupila. Komercyjne karmy specjalistyczne o właściwościach gastroenterologicznych mogą świetnie sprawdzić się u wrażliwych psów. Unikaj karmienia „ludzkimi resztkami”, mleka, tłustych potraw i przysmaków niewiadomego pochodzenia (czytaj: śmietnikowych znalezisk). Regularność w karmieniu i stała pora posiłków działają cuda – i to nie tylko na psa!
Prewencja, czyli lepiej zapobiegać niż… prać dywan po raz trzeci
Psie zdrowie zaczyna się od profilaktyki. Regularne odrobaczanie, szczepienia, zdrowa dieta i unikanie podejrzanych przekąsek zapobiegają wielu kłopotom. A jeśli Twój pies to prawdziwy łasuch-smakosz, ucz go komendy „nie wolno” – nie tylko dla własnego spokoju, ale i dla jego dobra. Pamiętaj też, że nagłe zmiany w diecie należy wprowadzać stopniowo – psie brzuchy nie lubią zaskoczeń.
Czy biegunka u psa może być tematem żartobliwym? Cóż, może nie wtedy, gdy masz do sprzątnięcia kolejną „przygodę”, ale z pewnością warto do tego podejść z dystansem. Zaufaj swojemu psu i swojemu weterynarzowi, a każdy problem – choćby i ten „płynny” – da się przejść (czasem dosłownie).
Zobacz też:https://blogkobiety.pl/biegunka-u-psa-przyczyny-objawy-i-leczenie-domowymi-sposobami/