Marzysz o egzotycznej wyprawie pełnej dzikich zwierząt, dżungli, czerwonych pand i lemurów skaczących koło nóg? Wystarczy podróż… do Holandii. Serio! Gaia Park to miejsce, które z powodzeniem zaspokoi zarówno małych odkrywców, jak i dorosłych miłośników natury, którzy zawsze chcieli spotkać okapi, ale nigdy nie wiedzieli, że to możliwe bez paszportu i szczepienia przeciwko malarii.
Co to w ogóle jest to całe Gaia Park?
Gaia Park, znany również jako GaiaZOO, to jedno z najbardziej urokliwych i ekologicznych ogrodów zoologicznych w Europie, położone w Kerkrade, blisko granicy z Niemcami. Już sama nazwa nawiązuje do teorii Gai – idei, że Ziemia to jeden żywy, oddychający organizm. I tyle nauki, bo w praktyce to miejsce, gdzie flamingi, tygrysy, lwy i mrówkojady żyją sobie spokojnie w realistycznie odwzorowanych siedliskach, a dzieci mogą brykać z zachwytu równie dziko jak mieszkańcy wybiegów.
Co zobaczyć i komu ukraść popcorn?
Lista atrakcji jest długa jak ogon geparda na porannej gimnastyce. Ścieżki prowadzą przez różne kontynenty i biotopy – z Afryki do Ameryki Południowej w kilka minut, bez jet lagu. Warto zatrzymać się przy gorylach – są tu spokojne i dostojne jak jogini, którzy właśnie osiągnęli nirwanę. Dalej czekają lemury z Madagaskaru, które skaczą tak blisko, że możesz poczuć się jak król Julian z Pingwinów z Madagaskaru.
Nie można też pominąć motylarni, gdzie dziesiątki kolorowych skrzydlatych piękności siadają na plecach dorosłych z takim wdziękiem, jakby pozowały do reklamy antyperspirantu dla podróżników. Jeśli przybywasz z dziećmi – plac zabaw DinoDome to obowiązek. Trampoliny, tunele i interaktywne ekspozycje sprawią, że zanim zdążysz powiedzieć idziemy dalej, maluchy będą błagać o zostanie na zawsze.
Ekoturystyka z rozmachem (i kompostownikiem)
W Gaia Park nie tylko zwierzęta są ważne – liczy się też planeta. Zoo stawia na zrównoważony rozwój, co oznacza, że możesz czuć się ekologicznie uzasadniony, robiąc selfie z nosorożcem. Woda deszczowa jest tu wykorzystywana ponownie, roślinność wspiera miejscową faunę, a ścieżki zbudowano z materiałów przyjaznych środowisku.
Dzięki temu Gaia Park jest czymś więcej niż tylko zoo – to eko-przygoda, która edukuje bez nudy. Każde zwierzę ma swoją historię, a wytłumaczone są też aspekty ich ochrony i zagrożeń. To trochę jak Netflix Originals o przyrodzie, tylko że na żywo i bez możliwości przewijania nieciekawych fragmentów (nie że takie tu występują!).
Jak się przygotować na safari w stylu niderlandzkim?
Wybierając się do Gaia Park, warto wziąć wygodne buty i aparat z pełną baterią – bo ilość „wow-momentów” przekracza pojemność telefonu z 2012 roku. Zwiedzanie zajmuje około czterech godzin, ale równie dobrze możesz spędzić tam cały dzień. Na miejscu są liczne kawiarnie i restauracje, więc nie grozi Ci śmierć głodowa między tygrysem a tapirem.
Dobra wiadomość dla zwolenników porządku i organizacji: park jest świetnie oznakowany, dostępny dla wózków dziecięcych i osób niepełnosprawnych oraz zapewnia solidne zaplecze sanitarno-szklane (czyt. toalety i sklepy z pamiątkami jak z bajki o dzielnym surykacie).
A druga twarz Gaia Park – zielona inwestycja
Co ciekawe, Gaia Park to nie tylko zoo. Nazwa zainspirowała też zieloną inwestycję mieszkaniową w Polsce! Dowód na to, że inspiracje przyrodą potrafią wykroczyć daleko poza wybieg dla pand. Holenderskie korzenie projektu sprawiają, że to nie tylko ładnie brzmiąca nazwa, ale też konkretna deklaracja – na rzecz zrównoważonego rozwoju w każdym aspekcie życia.
Otóż właśnie tak: od zagrody z kangurami przez motylarnie po nowoczesne osiedla – Gaia Park pokazuje, że dzika natura i człowiek niekoniecznie muszą żyć na wojennej ścieżce.
Gaia Park to miejsce, w którym możesz zresetować umysł, naładować baterie i przypomnieć sobie, że Matka Natura ma do zaoferowania więcej niż tylko komary latem i pająki w piwnicy. Jeśli jesteś zmęczony sztuczną cyfrową codziennością, tu znajdziesz coś zupełnie innego – prawdziwe emocje, kontakt z przyrodą i odrobinę baśniowego klimatu. I bonus – żadnej wędrówki po dżungli z maczetą. Wystarczą dobre buty, uśmiech i aparat fotograficzny. Pakuj się, Gaia Park czeka!