Nie każda z nas ma w kosmetyczce zalotkę. Ba, niektóre z nas nie chcą jej mieć – przez strach przed rzęsami odkształconymi na kształt paragrafu lub przez traumę po utracie kilku włosków w dramatycznym starciu z tanim metalowym narzędziem tortur pod przykrywką urody. Ale jeśli marzysz o zmysłowym spojrzeniu z wachlarzami rzęs, a zalotka odpada, mamy dobrą wiadomość – istnieją sposoby na to, jak podkręcić rzęsy bez zalotki. I, co najważniejsze, nie wymagają one inżynierskiego tytułu z dziedziny kosmetologii ani kursu z origami na rzęsach.
Ciepło, cieplej, gorąco – użyj ciepła na swoją korzyść
Niektórzy wolą ciepłe napoje, inni – ciepłe spojrzenia. A Twoje rzęsy? One całkiem nieźle reagują na ciepło… suszarki. Tak, dobrze czytasz. Jeśli masz pod ręką tusz do rzęs i suszarkę do włosów – jesteś uratowana. Wystarczy delikatnie podgrzać szczoteczkę od tuszu (ale naprawdę delikatnie, nie chcesz przecież smażyć rzęs na chrupiąco), a następnie pomalować rzęsy, zwracając uwagę, by unosić je ku górze ruchem zygzakowatym. Efekt? Uniesione, lekko podkręcone rzęsy. Bonus: oszczędzasz miejsce w kosmetyczce i trochę życia swojego konta bankowego.
Łyżeczka, czyli kuchenny multitool
Łyżka… do lodów, zupy i… rzęs? Tak, mali kucharze wśród beauty freaków już dawno odkryli potencjał tego niepozornego narzędzia. Wybierz łyżeczkę, najlepiej metalową, i delikatnie ogrzej ją w dłoniach lub ciepłej wodzie (błagamy – nie w mikrofalówce). Następnie przyłóż wypukłą stroną do powieki tak, aby końcówki rzęs możesz lekko „przyprasować” palcem do zaokrąglonego brzegu łyżeczki. Przytrzymaj kilka sekund i voila – rzęsy jak po liftingu, ale bez wizyty u kosmetyczki.
Aloe vera i wazelina – naturalne cuda w akcji
Rzęsy kochają pielęgnację, a odpowiednie odżywienie potrafi sprawić, że będą bardziej podatne na podkręcenie i ogólnie chętniej współpracują. Na przykład żel aloesowy lub odrobinkę wazeliny możesz nanieść na palec i wmasować delikatnie w rzęsy, unosząc je palcem ku górze. Efekt może nie będzie jak z czerwonego dywanu w Cannes, ale na kawę z najlepszą przyjaciółką – jak znalazł.
Tusz do zadań specjalnych
Jeśli wciąż zastanawiasz się, jak podkręcić rzęsy bez zalotki, nie zapominaj o tym, że tusz również potrafi czynić cuda. Po pierwsze: wybierz taki, który reklamuje się jako „podkręcający” lub „curling effect”, niech wykonuje marketingowy obowiązek wobec Twoich powiek. Po drugie: technika to podstawa. Malując rzęsy, wciśnij szczoteczkę u nasady i wykonuj ruchy zygzakowate, kierując się ku końcówkom. Przedłuż to malowanie co najmniej do trzeciego westchnienia znudzonego partnera czekającego w przedpokoju. Włókna zawarte w tuszu i Twoja staranność zrobią swoje.
Rzęsy pod kontrolą palca wskazującego
Czy wiesz, że jednym z bardziej skutecznych, choć nieco niedocenianych sposobów, jest po prostu… podkręcanie rzęs palcem? Po nałożeniu tuszu lub nawet tylko odżywki, przyłóż palec wskazujący do rzęs, unosząc je delikatnie ku górze i przytrzymaj przez 30 sekund. W świecie szybkiej obsługi nie brzmi to jak ekspresowa metoda, ale daje zaskakująco dobry rezultat. Można to nazwać mantrą makijażową dla minimalistki. Zen z dodatkiem tuszu!
Sen dobrze ułożony
Choć może się to wydawać dziwne, Twoja pozycja podczas snu ma wpływ na… rzęsy. Jeśli regularnie zakopujesz się w poduszce na brzuchu niczym niedźwiadek w gawrze, nie dziw się, że rano rzęsy wyglądają, jakby ktoś im zabrał entuzjazm. Postaraj się spać na plecach lub na boku z głową nieco uniesioną – niech rzęsy odpoczywają w luksusie, tak jak Ty marzysz.
Jak podkręcić rzęsy bez zalotki? Okazuje się, że całkiem łatwo, a co najważniejsze – z kreatywnością i uśmiechem. Domowe sposoby są nie tylko skuteczne, ale często bardziej łaskawe dla naszych rzęs niż klasyczna zalotka. Kto by pomyślał, że łyżeczka, suszarka, a nawet własny palec mogą być sprzymierzeńcami w walce o spojrzenie godne czerwonego dywanu? Teraz, uzbrojona w te triki, możesz śmiało rozprostować skrzydła… rzęs.
Przeczytaj więcej na: https://feminin.pl/jak-podkrecic-rzesy-bez-zalotki-domowe-triki-i-bezpieczne-metody/.