W świecie internetu nie brakuje zjawisk, które zaskakują, szokują albo wywołują co najmniej chwilę konsternacji konsumentów codziennych memów i newsów. Jednym z takich zjawisk, które wyrosło z czeluści forów internetowych i przyciąga uwagę socjologów, psychologów i… zaniepokojonych mam, jest incel. Choć brzmi to trochę jak nazwa kodu promocyjnego na siłownię, rzeczywistość jest nieco bardziej skomplikowana – i o wiele mroczniejsza.
Kim właściwie jest incel?
Skrótowiec „incel” pochodzi od angielskiego „involuntary celibate”, co oznacza osobę żyjącą w celibacie, ale nie z własnej woli. Mówiąc prościej: to ktoś, kto bardzo chciałby mieć życie uczuciowe (i erotyczne, nie oszukujmy się), ale nie może, rzekomo z powodu odrzucenia przez płeć przeciwną.
Dla wielu to temat tabu – samotność i frustracja seksualna nie należą do tematów, którymi ludzie chwalą się przy kawie. Ale nie dla inceli. W internecie, na forach takich jak Reddit (przed banem) czy mniej znane zakamarki sieci, społeczność inceli dzieli się swoimi frustracjami, teoriami spiskowymi i dość przerażającą filozofią życia. Jeśli właśnie zamarzyłeś o dystopii pełnej niespełnionych randek i pogardy dla współczesnego społeczeństwa – witaj w świecie inceli.
Dlaczego incel to nie tylko smutny chłopak z forum
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że incel to po prostu samotny facet z niskim poczuciem własnej wartości. Gdyby sprawa kończyła się tylko na złamanym sercu i braku meczów na Tinderze, nikt by o tym nie mówił. Problem w tym, że część członków tej społeczności wyraża bardzo radykalne, a czasem wręcz niebezpieczne poglądy wobec kobiet i społeczeństwa jako całości.
Tak, dobrze przeczytałeś – przemoc i mizoginia to częsty gość w świecie inceli. W skrajnych przypadkach prowadzi to do aktów przemocy, jak w przypadku Elliota Rodgera, który w 2014 roku zamordował sześć osób, twierdząc, że to zemsta za swoje losowe niepowodzenia uczuciowe. Od tego momentu świat zaczął się bliżej przyglądać fenomenowi inceli, który wcześniej żył sobie spokojnie w cyfrowym podziemiu.
Ideologia czy wymówka?
Dla wielu inceli wspólną osią nieszczęścia są kobiety – konkretniej kobiety, które „nie wybierają ich”, mimo że sami uważają się za porządnych, godnych partnerów. W tym miejscu pojawia się dobrze znany internautom zestaw nowomowy: „Chady” (czyli nadziani i przystojni panowie), „Stace” (atrakcyjne kobiety) oraz „blackpill” – przekonanie, że wszystko jest przegrane i nawet chirurgia plastyczna nie pomoże.
Incel kto to zatem? Czy to ofiara społecznych oczekiwań, nieprzyjaznego rynku randkowego czy może internetowej bańki, która zamieniła frustrację w ideologię pełną pogardy i rezygnacji? Tak naprawdę – trochę tego, trochę tamtego. Bo choć niezaprzeczalnie wiele osób w społeczności inceli zmaga się z problemami psychicznymi, to jednak aktywne pielęgnowanie nienawiści nie czyni z nich tylko biednych, odtrąconych chłopców.
Niedopasowanie do świata czy bunt przeciwko niemu?
Jednym z bardziej fascynujących aspektów incelizmu (tak, to już niemal istny izmysł społeczno-filozoficzny) jest to, jak bardzo przypomina nieudany romans z rzeczywistością. Osoby utożsamiające się z ruchem często twierdzą, że ich brzydota, niskie geny lub „niski status społeczny” z góry dyskwalifikuje ich w oczach kobiet. I nie byłoby nic złego w opłakiwaniu niespełnionych miłości, gdyby nie to, że gniew przeważnie nie idzie w stronę introspekcji, a w stronę całej płci przeciwnej.
O ironio, bardzo często incel to osoba z dużą wiedzą o – cóż, kobietach. Przynajmniej teoretycznie. Głęboka analiza archetypu Chada, teorie o hipergamii, rynkach matrymonialnych i roli czaszki w determinowaniu atrakcyjności, brzmią momentami jak tragikomiczny podręcznik biologii po nocach w internecie.
Dlaczego incel kto to staje się ważnym pytaniem?
Ruch inceli zmusza nas do poważnej refleksji nad tym, jak zmienia się męskość, jak wpływa na nią technologia i jakie konsekwencje może mieć społeczna alienacja. W społeczeństwie, gdzie dyskusja o zdrowiu psychicznym nabiera rozpędu, a presja mediów społecznościowych osiąga poziom godny psychotycznego reality show, incel to nie tylko jednostka, ale objaw większego kryzysu.
Co prawda incel kto to jeszcze nie trafił do podręczników szkolnych (i oby jak najpóźniej), ale zjawisko zyskało już zainteresowanie naukowców, terapeutów i badaczy kultury internetowej. Trudno bowiem ignorować ruch, który coraz częściej wybija się poza granice forów i zaczyna oddziaływać na rzeczywistość.
Podsumowując – incel to nie tylko samotny gracz w grze o nazwie randki offline, ale często również jeden z bohaterów cyfrowej tragedii z elementami czarnego humoru. Choć wielu z nich rzeczywiście zmaga się z trudnymi emocjami, spirala gniewu, mizoginii i użalania się nad sobą nie jest rozwiązaniem. Społeczny dialog, edukacja i empatia mogą być kluczami do zrozumienia (i rozbrojenia) tego zjawiska… zanim wyjdzie ono na dobre z sieci do rzeczywistości.
Przeczytaj więcej na: https://chiclifestyle.pl/incel-kto-to-definicja-profil-psychologiczny-i-kontrowersje/.