Co tu dużo mówić – kibicowanie Stali Mielec to emocjonalna skakanka. Raz skaczemy z radości po wygranej z faworytem, innym razem potykamy się o kolejkę z beniaminkiem. Rok 2023 to kolejny intensywny rozdział w historii biało-niebieskich. I choć może nie walczymy o Ligę Mistrzów (jeszcze), to na pewno nie można narzekać na nudę. Przede wszystkim przyjrzymy się wynikom, miejscu w tabeli i analizie tego wszystkiego, co działo się na boisku i poza nim. A było tego sporo!

Jak to się zaczęło – początek sezonu z nadziejami

Sezon 2023 dla Stali Mielec rozpoczął się z pewnym przytupem. Po solidnym okresie przygotowawczym i udanych transferach (czyżby spełniło się powiedzenie tanio nie znaczy gorzej?) drużyna weszła w ligę jak do siebie. Pierwsze mecze pokazały, że Stal potrafi grać z sercem, a czasem również z chłodną kalkulacją – co rzadziej widywaliśmy w poprzednich sezonach. Trener Kamil Kiereś kontynuował swoją filozofię futbolu na wysokim biegu, a kibice zaczęli przebąkiwać o miejscach w górnej połowie tabeli. Idealizm? Może, ale kto zabroni marzyć?

Na boisku raz słońce, raz burza

Przez kolejne kolejki Stal Mielec przypominała pogodę w kwietniu – nieprzewidywalna. Gdy wydawało się, że oto nadszedł ciąg zwycięstw, drużyna potrafiła zaskoczyć wszystkich… remisem z zespołem zamykającym tabelę. Szczególnie wartym zapamiętania był mecz u siebie z Lechem Poznań, zakończony efektownym 3:2. Stadion oszalał, Twitter oszalał, nawet trener przeciwników chyba na moment zgubił taktykę w tunelu prowadzącym do szatni. Z drugiej strony – zdarzyło się też przegrać z Ruchem Chorzów w sposób boleśnie przewidywalny. Taka już nasza Stal – nigdy nie wiesz, co cię czeka.

Gwiazdy i niespodzianki – kto błyszczał, kto zawiódł?

W sezonie 2023 kilku zawodników zasłużyło na brawa ze strony mieleckich fanów. Największą perełką okazał się młody napastnik Bartosz Zmarzlik (nie, to nie ten od żużla!) – szybki, skuteczny, z niezłym przeglądem pola, i co najważniejsze, z umiejętnością bycia tam, gdzie piłka spadnie. Z drugiej strony, kilku bardziej doświadczonych graczy wydawało się zapomnieć, że sezon już trwa. Zwłaszcza obrona momentami wyglądała jak grupa turystów zagubionych w lesie – niby wiedzą, gdzie są, ale nikt nie wie, dokąd iść.

Rankingi Stal Mielec – gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy?

Gdyby rankingi Stal Mielec były wykresem temperatury w saunie, to trudno byłoby uznać, że mamy chłodno. Raz w górze tabeli, raz znowu bliżej strefy spadkowej. W rundzie jesiennej Mielczanie plasowali się w bezpiecznych rejonach. Utrzymanie wygląda na realne – ale nie dzięki szczęściu, a solidnej, choć momentami szarpanej, pracy zespołu. Ofensywa była błyskotliwa, a środek pola – coraz dojrzalszy. Czy to wystarczy, by utrzymać formę na wiosnę? Czas pokaże.

Spojrzenie w przyszłość – co dalej ze Stalą?

Patrząc na rankingi Stal Mielec można się zastanowić, czy ten sezon okaże się punktem zwrotnym dla klubu. Coraz głośniej mówi się o zmianach w strukturach zarządu, a nowe inwestycje i związki sponsorskie mogą przynieść dodatkowe fundusze. Choć duże drużyny mają większe budżety, to Stal pokazała, że można punktować sercem i dobrą organizacją. Kibice liczą na kolejny krok do przodu – niezależnie od tego, czy będzie to ósemka, czy solidne miejsce w środku tabeli.

Nie ma co ukrywać, ten sezon przyniósł kibicom Stali Mielec sporo emocji: radości, frustracji i – co najważniejsze – nadziei. Można odnieść wrażenie, że drużyna dojrzewa, powoli, z potknięciami, ale konsekwentnie. Jeśli uda się utrzymać formę, zbudować stabilny skład i przyciągnąć kibiców na stadion – możemy liczyć na kolejne dobre lata. A póki co, jedno wiadomo na pewno: z Mielcem nikt nie wygra walkowerem o emocje.