Gdyby rock’n’roll potrzebował nowego ambasadora w świecie mody, drapieżnej muzyki i młodzieńczego luzu – prawdopodobnie miałby poważny problem z wyborem, dopóki nie pojawiła się… Victoria De Angelis. Basistka włoskiego zespołu Måneskin z impetem weszła na muzyczne salony, przewracając stolik z konwenansami, kopiując go na Instagramie i zostawiając cały show-biznes z otwartą buzią. Kim tak naprawdę jest ta zadziorna królowa niskich tonów? Zaparz kawę (albo kieliszek czerwonego wina, jak na włoskie klimaty przystało), mamy dla Ciebie wyjątkową opowieść o dziewczynie, której bas gada więcej niż niejeden frontman.
Rzym to nie tylko Colosseum, czyli dzieciństwo Victorii
Victoria de Angelis urodziła się 28 kwietnia 2000 roku w Rzymie – miejscu, które dla większości turystów kojarzy się z pizzą, fontanną di Trevi i selfie pod Watykanem. Dla Victorii? To miejsce, gdzie narodziła się jej miłość do muzyki (choć i pizza odegrała niemałą rolę). Już jako dziecko sięgnęła po gitarę basową, zakochując się w jej niskim, głębokim brzmieniu. Nie, nie było love story z fletem prostym w szkolnym zespole – Victoria od razu poszła w grube struny!
Zapalnik muzyczny aktywował się na dobre, gdy miała 14 lat. Wtedy poznała Damiano Davida – przyszłego wokalistę Måneskin – i równie zakręconych na punkcie muzyki znajomych. Tak narodziła się ekipa, która miała podbić Eurowizję, a przy okazji – tysiące serc na całym świecie.
Styl? Rockowa ekstrawagancja z domieszką glam
Jeśli moda to teatr, Victoria z pewnością jest jego scenografką i główną aktorką w jednym. Jej styl ubierania się to mieszanka glam rocka, vintage rodem z lat 70., z modową bezczelnością współczesnych it-girls. Skórzane spodnie z wysokim stanem, oversize’owe marynarki, fiskalne ilości cekinów, ciężkie botki, a do tego grzywka godna bohaterki francuskiego nowofalowego kina? Tak – to właśnie look Victorii.
I choć mogłoby się wydawać, że to ekstrawagancja dla samej ekstrawagancji, nic bardziej mylnego. Każda stylizacja basistki Måneskin to forma ekspresji – kobieta z pazurem, której nie trzeba mówić, jak ma wyglądać, bo ona po prostu to wie. Victoria de Angelis z dumą nosi to, co chce, kiedy chce i jak chce. A świat mody? Nie może przestać patrzeć.
Muzyczne inspiracje: od Red Hotów po grunge’ową nostalgię
Nie byłoby Victorii, taką jaką znamy, bez mocno osadzonego backowego brzmienia. Wśród jej muzycznych inspiracji znajdziemy wszystko, co dobre i brudne – od Flea z Red Hot Chili Peppers, przez Nirvanę, aż po David’a Bowie’ego (czy ten człowiek nie inspiruje absolutnie każdego artysty?).
Victoria przyznaje, że to właśnie Flea rozbudził w niej miłość do basu. Dlatego często w jej grze czuć funkowo-rockowy puls, który jest żywym dowodem na to, że bas to nie tylko to coś w tle, ale instrument, który może nadawać ton całemu numerowi. Jej riffy potrafią być seksowne, zadziorne, hipnotyzujące i nieprzewidywalne – zupełnie jak ona sama.
Z Måneskin do gwiazd… i jeszcze dalej
Wygrana w Eurowizji 2021 z utworem „Zitti e buoni” sprawiła, że Måneskin stał się nazwą odmienianą przez wszystkie przypadki – również przez tych, którzy do tej pory myśleli, że basista to urządzenie kuchenne. Victoria de Angelis nie tylko zagrała jedne z najbardziej zapamiętywalnych partii w piosenkach zespołu – z miejsca podbiła serca internautów i mediów jako nowa ikona rockowej energii.
Po Eurowizji zespół przestał być sensacją tylko we Włoszech, a zaczął grać na największych scenach Europy i USA. A Victoria? Jej popularność rośnie z każdym występem, a każde jej pojawienie się publiczne wywołuje efekt domina – najpierw plotki o potencjalnym romansie, potem inspiracje stylizacyjne, a na końcu miliony serduszek na Instagramie.
Ratując bas przed zapomnieniem
W świecie, gdzie gitarowa muzyka przez moment została wypchnięta przez beaty z laptopa, Victoria jest jak superbohaterka na czterech strunach. Zdecydowanie przyczyniła się do renesansu basu, pokazując młodym dziewczynom, że mogą być twarde, głośne i utalentowane, nie rezygnując przy tym z własnego stylu.
Victoria de Angelis nie tylko gra – ona inspiruje, zaraża pasją i udowadnia, że rock’n’roll wcale nie jest martwy. Co więcej – nosi obcasy, ma grzywkę i całkiem nieźle radzi sobie na TikToku.
Victoria De Angelis to postać, obok której nie można przejść obojętnie. Od ulic Rzymu po sceny na Glastonbury – w nogach czuje puls muzyki, a w sercu nosi bunt. I choć wokół niej kręci się cały show-biznes, sama pozostaje jak bas, który trzyma wszystko w ryzach – mocna, stabilna, ale z wyraźnym charakterem. Victoria pokazuje, że nie trzeba śpiewać, by być jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci muzycznego świata. A jeśli ktoś jeszcze zastanawia się, czy kobieta z basem może zmienić reguły gry – niech odpali dowolny koncert Måneskin i przekona się sam.
Przeczytaj więcej na: https://meskimagazyn.pl/victoria-de-angelis-wiek-wzrost-partner-kariera-i-zycie-prywatne-basistki-maneskin/