Wielu z nas marzyło, by zostać piłkarzem – bo kto nie chciałby zarabiać milionów za ganianie za piłką? Przebierając się jednak w korki i próbując dryblować po podwórku, szybko okazywało się, że jedynym gole’m, jaki widzimy, jest ten na PlayStation. Tymczasem zawodnicy Ekstraklasy – choć nie wszyscy jeżdżą lamborghini i latają prywatnymi odrzutowcami – potrafią zaskoczyć swoimi wypłatami. Sprawdźmy więc, jak prezentują się zarobki piłkarzy Ekstraklasy w 2023 roku. Będzie trochę faktów, nieco plotek, i szczypta zazdrości.
Piłkarskie światy równoległe
Ekstraklasa to dziwny twór – z jednej strony mówi się o niskim poziomie sportowym, z drugiej jednak zarobki zawodników potrafią przyprawić o zawrót głowy przeciętnego Kowalskiego. Choć nie mówimy tu o kwotach rodem z Premier League, to trzeba przyznać, że piłkarze z naszej rodzimej ligi nie klepią biedy. W 2023 roku średnie miesięczne wynagrodzenie w Ekstraklasie oscyluje wokół 35-40 tysięcy złotych brutto. To więcej, niż zarabia większość lekarzy, prawników i – o ironio – nauczycieli WF-u.
Kto zarabia najwięcej?
Jak zawsze – liderzy są na świeczniku. Największe kluby, takie jak Legia Warszawa, Lech Poznań czy Raków Częstochowa, inwestują nie tylko w boisko, ale i w portfele swoich gwiazd. Według dostępnych informacji, najwięcej inkasuje Josué z Legii – około 250 tysięcy złotych miesięcznie. Taką pensję miałby nawet Ronaldo ochotę przelać na swoje konto – może nie przez cały miesiąc, ale przez jeden dzień na pewno.
Na liście najlepiej opłacanych znajdują się też Mikael Ishak z Lecha, Bartosz Kapustka, czy Vladan Kovačević z Rakowa – ich zarobki również przekraczają 100 tysięcy złotych miesięcznie. To pokazuje, że topovi gracze w Ekstraklasie są dobrze wynagradzani, choć oczywiście do standardów Bundesligi jeszcze nam daleko. Niektórzy dziwią się, że grający w Polsce obcokrajowcy tak chętnie „czują miętę” do naszej ligi – ale kiedy pojawiają się takie kwoty, nagle zaczynają też „czuć klimat”.
Nie każdy Mercedesem jeździ
Nie każdy piłkarz Ekstraklasy jednak zarabia jak prezydent średniej wielkości państwa. Większość zawodników, zwłaszcza ci młodsi lub rezerwowi, musi zadowolić się kwotami w przedziale 10-20 tysięcy złotych miesięcznie. Wciąż brzmi to całkiem nieźle… dopóki nie przypomnimy sobie, że ich „etat może potrwać tylko do pierwszej kontuzji lub spadku formy. Niektórym kontrakty przypominają randki na Tinderze – niby coś się zaczęło, ale skończyło się po dwóch tygodniach i chusteczka w rękę.
Są też piłkarze, którzy dorabiają sobie reklamując skarpety, odżywki czy lokalne salony fryzjerskie. Niektórzy grają tyle, co przeciętny ogórek w zupie – i tyle też zarabiają. Jednak i oni liczą na przełom – jeden dobry mecz i może znajdzie się ktoś, kto wykłada grube setki tysięcy za jego sygnowaną nogą bramkę życia.
Dodatki, premie i… premie za premie
Gdy mówimy o pieniądzach w piłce, to podstawowa pensja to tylko czubek finansowej góry lodowej. Kluby oferują także premie za gole, asysty, czyste konta, liczbę rozegranych minut, a nawet za wybory „piłkarza meczu” od lokalnej gazety. Jeden zawodnik może mieć wypłatę jak rollercoaster – od 20 tysięcy za miesiąc do 100 tysięcy, jeśli tylko zapewni klubowi awans do europejskich pucharów.
Niektóre bonusy naprawdę potrafią zdumieć. Premia za utrzymanie? Jest. Premia za przetrwanie trzech miesięcy bez czerwonej kartki? Proszę bardzo. W niektórych przypadkach zawodnicy mają opłacone mieszkania, samochody, a nawet… korepetycje z języka polskiego. Żyć, nie umierać!
Co z podatkami i rzeczywistym dochodem?
Tu zaczyna się mały zgrzyt. Choć kwoty brutto wyglądają kusząco, w praktyce piłkarz musi odprowadzić daninę do urzędu skarbowego. Dodatkowo, przy umowie o pracę lub kontrakcie menadżerskim pojawiają się składki i prowizje dla agentów, często sięgające od 10% do nawet 20% wartości kontraktu. W rezultacie zarobki piłkarzy Ekstraklasy już tak imponująco nie wyglądają – ale nadal są znacznie powyżej średniej krajowej.
Warto też wspomnieć, że wielu piłkarzy inwestuje – w mieszkania, samochody czy… modę uliczną z neonowymi czapkami. Część wyjeżdża zimą do ciepłych krajów, inni – jak się śmieją kibice – wyjeżdżają tam w środku sezonu… ale z formą.
Choć zarobki piłkarzy Ekstraklasa potrafią szokować, są też niepewne i krótkoterminowe. Kontuzja, zmiana trenera czy brak formy – i wielka kariera może skończyć się szybciej niż zapalanie się zielonego światła na skrzyżowaniu. Dlatego wielu zawodników nie tylko gra w piłkę, ale też uczy się życia po karierze – studia, kursy trenerskie, a nawet… szkoły stolarskie. Kto powiedział, że z murawy nie można wskoczyć w warsztat?
A więc, kiedy następnym razem zobaczysz zawodnika Ekstraklasy siedzącego na ławce i popijającego izotonik, pamiętaj – nawet ten, który nie zagrał minuty, może zarobić więcej niż menedżer w korporacji. Futbol w Polsce to sinusoida – ale finansowo, dla wielu całkiem przyjemna.
Przeczytaj więcej na: https://meskimagazyn.pl/zarobki-pilkarzy-ekstraklasy-kto-zarabia-najwiecej-i-jak-wygladaja-kontrakty/.